Blog użytkownika
Piątek [29.02.2008, 18:05]
Bardzo proszę: ładne lesbijki, a nawet ładne małżeństwo ładnych lesbijek. Zemfira i Renata Litwinowa. :)
Środa [27.02.2008, 9:07]
Bardzo fajna rosyjska wokalistka Zemfira (nagrywała m.in. z Rammstein) o tym, dlaczego konsekwentnie nie zgadza się tańczyć z gwiazdami na lodzie, choć to ewidentnie fatalne dla jej kariery i zarobków:
"Tak, mam świadomość że telewizor dyktuje dziś reguły gry. Ale nie rozumiem, czemu mam jeździć na łyżwach, skoro zajmuję się muzyką? Chodzić na lodowisko, żeby więcej ludzi przyszło słuchać jak śpiewam? To bez sensu. To w jakimś sensie prostytucja."
piosenka Zemfiry z Rammstein:
Poza tym Zemfira jest les, od wielu lat z Renatą Litwinową, bardzo fajną reżyserką.
Po co o tym piszę? Bo to przykład do dwóch tekstów:
Dzidzi o brzydkich lesbijkach,
Mojego o feralnym imieniu "Renata".
;-))
Wtorek [26.02.2008, 20:10]
1. Samorządowcy w pomorskiej gminie Brusy chcieli dać proboszczowi w miejscowości o straszliwej nazwie MĘCIKAŁ 50 tys. złotych na dzwonnicę.
Oczywiście jakieś tam nieżyciowe przepisy zabraniają gminie dawania proboszczom na dzwonnicę, więc rzecz całą trzeba było jakoś ubrać w słowa. Teraz pytanie: jak dzwonnica nazywa się w uchwale?
WIEŻA WIDOKOWA.
Jeśli ktoś myśli, że takie hocki-klocki to tylko na zapadłej prowincji, mam przykład drugi.
2. Zarząd dzielnicy Wilanów dał 288 tys. złotych proboszczowi parafii w Powsinie, bo tenże chciał sobie oświetlić kościół. Z zewnątrz, tak super-duper. Światło i dźwięk.
Oczywiście jakieś tam nieżyciowe przepisy... zabraniają... samorządom... i tam dalej. PYTANIE: jak zapisano to w uchwale?
"Świątynia jest obiektem służącycm lokalnej społeczności, a iluminacja bryły kościoła wykreuje dominantę przestrzenną."
Ja na kolana padłam, jak pisał pan Gombrowicz. Ten bezbożnik.
Wtorek [26.02.2008, 12:11]
Dwie plotki ostatnio słyszałam, które mnie ubawiły setnie.
Pierwsza jest taka: Watykan zaniedługo ogłosi kolejny, piaty już dogmat maryjny. Uzna on matkę Pana Jezusa matką całej ludzkości, Współodkupicielką i orędowniczką, czyli właściwie takim Jezusem w spódnicy. Słowem, będzie Czwórca Święta.
Druga jest nawet lepsza. Wajda ma latem zacząć kręcić film "Boże coś Polskę", o Cudzie nad Wisłą. (Lepszy tytuł, "Pod Twoją Obronę", jest już zajęty. Taki film nakręcił przed wojną Józef Lejtes, zresztą starozakonny. Film reklamowano jako... szpiegowsko-religijny.)
Wajda ma już ponoć patronat prezydenta i obiecaną kasę z Instytutu Sztuki Filmowej, na który bulimy z podatków.
Będzie Oscar jak nic.
Poniedziałek [25.02.2008, 17:55]
Antoni Macierewicz złożył już 270 (!) zawiadomień o popełnieniu przestępstwa przez różnych ludzi. Z reguły chodzi o złamanie tajemnicy państwowej. Gość ma na tym puncie jakąś obsesję.
144 już poszły do piachu, resztę pewnie też umorzą. "Niezaistnienie czynu zabronionego" się to nazywa.
Rozpatrzenie jednego zawiadomienia to średnio 500 złotych. Obsesje pana M. wyniosły więc podatników 135 tys. złotych.
Macierewicz jest normalnie kosztowny jak jakaś call-girl :).
Poniedziałek [25.02.2008, 12:20]
Dlaczego Serbia jest jak telefon Nokia?
Co rok pojawia się nowy, mniejszy model.
Okrutne, ale ten dowcip opowiadają w Belgradzie.
Poniedziałek [25.02.2008, 12:11]
Czytam właśnie, że MTV Polska przygotowuje program o tym, jak homoseksualne nastolatki dokonują "coming outu" - czyli mówią wszystkim i jest straszna chryja. Program poprowadzi... Renata Dancewicz.
I tu spadłam z krzesła, bo plotki że Dancewicz jest "jedną z tych" krążą w "branży" od lat.
Ciekawe: czy w programie o coming oucie dokona go sama Dancewicz?
A swoją drogą nie dawajcie dziecku na imię Renata, bo wyrośnie na "jedną z tych" ;-)). Dancewicz, Przemyk... znam też inne przypadki. ;-))
No i legendarna scena z niemieckiego filmu "Diabelska edukacja". Dancewicz rzeczywiście miała wtedy najlepsze cycki w Polsce. Teraz, jak powiadają, jest nieco gorzej. Obwisły ;-)).
Niedziela [24.02.2008, 18:00]
Tadeusz Rydzyk 21. 10. 2005:
"Nie wiem, co jest mu winne Radio Maryja. Tusk patrzy na nas tak jak wilk. Ma ładną twarz i wilcze oczy. I ty masz być naszym prezydentem?"
Jarosław Kaczyński, wczoraj:
"W pewnych sytuacjach, gdy chodzi o jego interesy, Tusk traci całkowicie panowanie nad sobą i wychodzi z niego coś niedobrego. Te dzikie oczy... "
Niedziela [24.02.2008, 17:37]
Tak sobie czytam nowy "House & Garden", i niejaki Charles Moore snuje w nim wspomnienia z wycieczki "Orient Expressem" do Polski:
"A w Krakowie, najciekawszym przystanku po drodze, czeka nas doświadczenie nieosiągalne już na Zachodzie, może za wyjątkiem Rzymu - światowe miasto i obiekt narodowej dumy, w którym główną siłę napędową stanowi religia."
I dalej:
"To uniwersyteckie miasto zalane jest przez księży i zakonnice (Polska obecnie dostarcza Europie połowę nowych kapłanów). W każdym z kościołów - a jest ich mnóstwo - odprawia się po cztery-pięć mszy dziennie, i jest tyle ludzi, co w wielkomiejskich barach Zachodu w sobotni wieczór".
Więc tak nas widzą turyści. Czy naprawdę jesteśmy już tylko katolickim skansenem? Czy poza kościołami i religią nie ma w Polsce nic, z czym moglibyśmy się kojarzyć?
Ciekawe.
Piątek [ 4.01.2008, 14:25]
Antyklerykalizm ma wiele wspólnego z antysemityzmem - zdejmuje z barków odpowiedzialność za kształt świata, w którym żyjemy, i przerzuca ją na jakąś "ciemną siłę" - międzynarodowe żydostwo albo Kościół katolicki.
W obu przypadkach idzie o usprawiedliwienie swej własnej życiowej drętwoty i umysłowego schematyzmu. Zgodnie z zasadą: "Ja to bym nic do tych gejów nie miał, ale Kościół..." I tak w kółko macieju. Kościołem Polak tłumaczy wszystko to, co w nim najgorsze. Swoją drogą zagadkowe, i chyba niepokojące, że Kościół to tak wygodne uzasadnienie dla obskurantyzmu, nietolerancji, chamstwa, okrucieństwa, zawiści i ciemnoty. Na miejscu Kościoła zaczęłabym się niepokoić. Czy Kościół nie powinien raczej symbolizować wszystkiego co dobre i piękne?
Cóż ma Kościół do charakteru narodowego Polaków? Niewiele. Wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu to nie Kościół go kształtuje. To Polak urobił Kościół na swój obraz i podobieństwo, nie na odwrót. To Polak zachowuje się w Kościele jak w supermarkecie, wybierając sobie, co mu się podoba - w co jeszcze wierzy, a w co już nie. Kościół posunie sie tylko tak daleko, jak mu Polacy pozwolą. Polski Kościół to wytwór narodu polskiego.
Na początku lat '80 Kościół znakomicie wiedział, że większość społeczeństwa nie popiera strajków i narastającej z winy "Solidarności" anarchii. Prymas Wyszyński pod koniec życia wypowiadał się o "Solidarności" mocno niejednoznacznie - to późniejsza legenda uczyniła z niego nieustraszonego bojownika. Tymczasem Wyszyński był człowiekiem rozsądnym, i nauczył tego Karola Wojtyłę. Jan Paweł II był niezwykle ostrożny w kontaktach z władzami PRL - dopiero później zaczęto mitologizować jego rolę jako tego, który "obalił komunizm". Komunizm nie wytrzymał finansowo, nie duchowo. Duchowo był martwy od początku lat '70, albo i wcześniej.
Antyklerykalizm to świetna wymówka. Tego się nie da, bo Kościół. Tamtego się nie da, bo Kościół. Gdyby nie Kościół. Kościół. Kościół. W kółko słyszymy to od polityków, równiez tych, którzy przy okazji wyborów mienią się lewicą. Kościół to ten smok czający się u wrót doliny - mieszkańcy od tak dawna boją się z niej wychodzić, że nie wiedzą nawet, że smok dawno zdechł.
A że smok zdechł, widać na całym świecie. W Irlandii, w Hiszpanii, w Portugalii. Zdechł smok z wyobrażeń, pozostał rzeczywisty Kościół, który mówi co mówi, bo inaczej nie może - ale potrafi iść na kompromis z nowoczesnością tam, gdzie czuje jej siłę, gdzie nie ma innego wyjścia.
Rzeczywistość trzeba zmieniać samemu. Również tam, gdzie interesy społeczności przecinają się z interesami Kościoła.
Kompletnie groteskowa sytuacja, w której o zapłodnieniu in vitro decydują ludzie żyjący w celibacie, nie jest ich winą. To do nich od lat przychodzą wybrani przez nas politycy i na tacy przynoszą im rząd dusz. Idiota by nie skorzystał, a biskupi idiotami nie są.
W życiu publicznym będzie tylko tyle Kościoła, ile będzie chciał naród. Kościół się dostosuje do każdej sytuacji, bo dzięki temu przetrwał 2000 lat.
Ale jeśli naród rozpaczliwie potrzebuje Kościoła jako uzasadnienia swego lenistwa i głupoty, to już inna sprawa. Spotkałam wielu księży, którzy szczerze gardzą swoimi wiernymi, choć żyją na ich koszt.
Czasem wydaje mi się, że Kościół katolicki chętnie wiele by zmienił, ale tkwi w sztywnym gorsecie oczekiwań swych wiernych. Stąd impas i sytuacja kompletnie patowa, która nie zmieni się, bo ani Kościół nie rozmawia z wiernymi, ani wierni z Kościołem.
Polski Kościół jest odzwierciedleniem polskiego narodu. Jeśli nie wygląda najlepiej, to i my nie jesteśmy zbyt piękni.